środa, 2 października 2013

Jesień w kuchni czyli ciasto marchewkowe

Cześć!

Lubię jesień! Oczywiści najlepiej, gdy jest piękna, ciepła i złota :) Lubię też piec ciasta. Te typowo jesienne jak jabłeczniki czy ze śliwkami zna każdy. Na jednym z blogów natrafiłam natomiast na przepis na ciasto marchewkowe. Zainteresowało mnie do tego stopnia, że zaczęłam szukać innych przepisów. W końcu natrafiłam na taki, który postanowiłam wypróbować. W tym roku marchewka u Rodziców była wyjątkowo dorodna, więc nie pozostało mi nic innego jak zabrać się za pieczenie :) Przepis znajdziecie tutaj: Jest Smak. Ja zrobiłam z połowy porcji, tak na spróbowanie. Nie dałam też czekolady ani bakalii, ale myślę, że w przyszłości coś pokombinuję z tym ciastem.
 
Ciasto okazało się bardzo smaczne, wilgotne, rozpływające się w ustach. Do kawy lub kakao i wieczorów z kocem i książką nadaje się idealnie :) Trochę bałam się, że wyjdzie zakalec, ale nie - wyszło takie jak ma być. Marchewkę starłam na dużych oczkach, więc była lekko widoczna w cieście, ale w smaku jej nie czuć. Polecam wszystkim spróbować!

niedziela, 29 września 2013

Nowości, nowości :)

Cześć!

Pokażę Wam moje zakupy kosmetyczne z ostatniego miesiąca. Przy okazji informuję, że na razie rezygnuję z robienia denka, gdyż irytują mnie puste opakowania walające się w szafce. Ale przejdźmy do rzeczy :)
- dezodorant do stóp Fuss Wohl; 3,99 zł w promocji; Rossmann
- mleczko do ciała daktyle i kokos Afryka firmy Bielenda; 6,99 zł w promocji; Rossmann. Swoją drogą ja tam w ogóle nie czuję kokosa. Co do daktyli to nie jestem pewna, bo nie bardzo wiem jak pachną :D Dla mnie ten zapach jest jakby orientalny, dość ciężki, ale otulający. troszkę męski może? W każdym razie podoba mi się :)
- maska do stóp Laura Conti; 1,99 zł w promocji; Rossmann
- płatki Carea; 5,55 zł; Bierdonka
- peeling owocowy i maseczka kondycjonująca Granat; 1,49zł, Biedronka; pisałam o niej TU
- antyperspirant w sztyfcie Lady Speed Stick; 4,75 zł (albo coś koło tego) w promocji; Intermarche
- pasta do zębów Blend-a-med; ok 5 zł w promocji; nie pamiętam, ale chyba też w Intermarche
- mleczko do ciała Isana Med z mocznikiem; 5,99 zł w promocji; Rossmann. Jestem bardzo ciekawa tego mleczka. Zimą moja skóra woła o ukojenie i nawilżenie, mam nadzieję, że to mleczko sobie poradzi.
- odżywka do włosów falowanych i kręconych Isana, chyba coś ok. 6 zł w promocji; Rossmann
- płyn do kąpieli wanilia i makademia Wellnes & Beauty; 6,99 zł; Rossmann
- krem do rąk z mocznikiem; 3,99 zł w promocji; Rossmann. Jeszcze nie zdecydowałam czy będzie dla mnie czy dam go mojej Mamie :)
To by było na tyle. Część rzeczy pójdzie do zapasów - choć powinnam walczyć z zagracaniem szafek dodatkowymi opakowaniami...




czwartek, 26 września 2013

Kampania Powiedz NIE trądzikowi

Cześć!

Dziś króciutko. Przechodząc obok apteki zauważyłam plakat firmy produkującej dermokosmetyki La Roche Posay reklamujący kampanię Powiedz NIE trądzikowi. Weszłam do apteki, zapytałam o akcję i otrzymałam próbki kosmetyków do przetestowania.
Nie mam wielkich problemów z trądzikiem, ale w strefie T, zwłaszcza na skroniach i brodzie lubią wyskakiwać niespodzianki oraz zaskórniki. A ja bardzo bym się chciała ich pozbyć. Oferta ważna jest do wyczerpania zapasów w wybranych aptekach. Może i Wy się skusicie?

wtorek, 24 września 2013

Marcel Pagnol - Żona piekarza

Cześć!

Dziś chciałabym zachęcić Was do sięgnięcia po książkę Marcela Pagnola Żona piekarza.
Do pewnej francuskiej wioski przybywa piekarz Aimable ze swoją, sporo młodszą, żoną. Wkrótce po przyjeździe Aurelia ucieka z młodym pasterzem. Piekarz rezygnuje ze swojej profesji, gdyż piekł chleb tylko dla swojej żony.W obliczu zagrożenia związanego z brakiem świeżego chleba, mieszkańcy wioski muszą zacząć ze sobą współdziałać, gdyż przyświeca im jeden cel - odnalezienie piekarzowej. Jest to tym trudniejsze, że wiele rodzin jest zwaśnionych od wielu pokoleń. Niektóre powody wzajemnej niechęci zostały już dawno zapomniane, jednak antagonizmy trwają nadal i ludzie ze sobą nie rozmawiają. Wszystko to jest ujęte w humorystyczny sposób, ukazując prowincjonalne sprawy w sposób ciepły i z przymrużeniem oka.

Postać piekarza jest pod pewnymi względami bardzo naiwna. Nie chce dostrzec, że jego piękna i młoda żona, nie jest do końca szczęśliwa. Gdy Aurelia znika Aimable nie może uwierzyć w jej zdradę, uważa, że na pewno pojechała do matki, martwi się o nią. Gdy ktoś przekazuje mu, że widziano ją na koniu z pasterzem, jest zmartwiony, bo jego Aurelia przecież boi się koni. 

Na uwagę zasługują również inne postacie,  na czele z antagonistami - nauczycielem i proboszczem, które nadają niepowtarzalny koloryt wiosce. Czy mieszkańcy będą w stanie przezwyciężyć uprzedzenia, gdy przyświeca im wspólny cel? Czy piekarzowa się odnajdzie i co wtedy zrobi piekarz? Polecam przeczytać i dowiedzieć się samemu :)

Jako ciekawostkę podam fakt, że okładka tej książki jest projektu Jean-Jacques Sempé, który ilustrował również serię o przygodach Mikołajka.

niedziela, 22 września 2013

Peeling owocowy i mseczka kondycjonująca Granat od Bielendy


Cześć!

Dziś podzielę się z Wami króciutką opinią na temat peelingu owocowego i maseczki kondycjonującej dla cery normalnej i mieszanej Granat firmy Bielenda. Zakupiłam ją w Biedronce za kwotę 1,49 zł - nie mogłam przejść obojętnie :)
Zacznę od tego, że mam cerę płytko unaczynioną i nie powinnam używać peelingów mechanicznych. Jednak za peelingami enzymatycznymi nie przepadam i wydaje mi się, że jeśli raz na jakiś czas (czyli bardzo rzadko) zafunduję mojej cerze taki zabieg to nic się nie stanie. Co Wy o tym sądzicie?

Zapach jest specyficzny, nie potrafię go określić. W każdym razie nie przeszkadzał mi. Kosmetyk znajduje się w saszetkach o pojemności po 5 g. Peeling zużyłam cały, natomiast maseczka starcza na 2 razy.
Najpierw należy zrobić peeling, który w mojej opinii jest dość ostry. Jest w nim mnóstwo przezroczystych drobinek i dużo mniej takich czarnych, większych - to pewnie łupinki kokosa, choć mnie to przypomina jakieś nasionka czy pestki (granatu?). Skóra po takim zabiegu była przyjemna w dotyku, kaszka na brodzie, która mnie strasznie denerwuje, zmniejszyła się, a przynajmniej stała się mniej widoczna. Następnym krokiem jest nałożenie maseczki. Producent zaleca pozostawienie jej do wchłonięcia, ale moim zdaniem jest jej nieco zbyt dużo, dlatego nałożyłam mniejszą ilość i poszłam spać. Rano cera nadal była przyjemna w dotyku i gładsza. Tyle tylko, że w okolicy policzków, koło płatków nosa skóra była leciutko zaczerwieniona, ale nie jakoś wyraźnie. Możliwe, że to wina innych czynników. Podsumowując - z zestawu jestem zadowolona, zwłaszcza z peelingu. Co do maseczki to jest przyjemna, ale szału nie robi. Jestem na tak, zwłaszcza za taką cenę, choć na pewno odczekam znów jakiś czas zanim zdecyduję się na kolejny peeling mechaniczny twarzy.

czwartek, 19 września 2013

Prosty jabłecznik

Cześć!

Dziś podam Wam przepis na ciasto, które jest idealne na jesień - mowa o jabłeczniku! Bardzo lubię to ciasto, jest proste i pyszne, zwłaszcza jeszcze lekko cieple. Oto moja tajemna receptura:

Ciasto:
- 4 szklanki mąki pszennej
- 1 szklanka cukru
- kostka margaryny
- 2 jajka
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/2 - 1 opakowanie cukru waniliowego
- ok. 1/2 szklanki śmietany
- szczypta soli

Wszystkie składniki zagniatamy ze sobą. Ciasto dzielimy na 2 części. Pierwszą kładziemy na spód deki wysmarowanej masłem i posypanej bułką tartą, bądź kaszą manną. Drugą część dajemy na warstwę jabłek.

Masa jabłkowa:
- ok. 2 kg jabłek
- cukier
- cynamon

Jabłka obieramy i ścieramy na tarce. Odciskamy z soku, mieszamy z cukrem i wykładamy na warstwę ciasta. Posypujemy cynamonem. Na to nakładamy drugą warstwę ciasta. Pieczemy około 50-60 minut w piekarniku nagrzanym do 180-200 stopni. Po upieczeniu można posypać cukrem pudrem. Ja lubię posypać ciasto przed pieczeniem zwykłym cukrem kryształem :)

poniedziałek, 16 września 2013

Wycieczka do Krasiczyna i Przemyśla



Cześć!

Dziś chciałabym podzielić się z Wami zdjęciami i wrażeniami z krótkiej wycieczki do Krasiczyna i Przemyśla.  Podzielę się również kilkoma spostrzeżeniami na temat plusów i minusów jednodniowych wycieczek zorganizowanych. Zacznijmy od tego:
+ przewodnik, który o wszystkim co najważniejsze opowie
+ zorganizowany dojazd i powrót
+ dobra opcja dla osób, które nie mają dużo czasu
- „gonitwa” po zabytkach, żeby tylko zmieścić się w czasie
- większość zasłyszanych informacji po pewnym czasie zaczyna się mieszać
Pomimo wad byłam zadowolona z wyjazdu, choć wolałabym jednak pozwiedzać sobie spokojnie i na luzie :)

Przejdźmy do najważniejszego. Krasiczyn jest znany z pięknego pałacu i parku pałacowego. Pałac robi ogromne wrażenie… z zewnątrz. Jest przepięknie odrestaurowany, naprawdę – perełka. Gorzej jest, gdy wejdziemy do środka. Tylko część obiektu jest dostępna zwiedzającym, a w tej dostępnej części nie ma wielu oryginalnych elementów wyposażenia. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest bardzo skromno. Jest to efekt zajęcia pałacu w czasie wojny przez żołnierzy, którzy go doszczętnie zdewastowali. Nieliczne obiekty, które udało się zachować często padały ofiarą nieuczciwości naszych rodaków i po prostu nie wracały z renowacji. W parku duże wrażenie robią dęby i lipy, które były sadzone zawsze, gdy w pałacu urodził się potomek. Dęby sadzono, gdy urodził się syn, natomiast lipy – gdy narodziła się córka.




Przemyśl jest perełką wschodniej części Podkarpacia. Miasto, którego symbolem jest niedźwiedź, położone jest nad rzeką San. Podczas rozbiorów znalazło się pod wpływem austriackim i było ważnym węzłem komunikacyjnym, co przyczyniło się w pewnym sensie do rozwoju miasta. Przemyśl jest nazywany miastem kościołów, gdyż znajduje się w nim naprawdę dużo świątyń. Miasto obfituje również w wiele pięknych kamienic, czy – jak mówił nasz przewodnik – obiektów pałacowych. Na uwagę zasługuje Twierdza Przemyśl, niestety my nie byliśmy w stanie bliżej jej się przyjrzeć z powodu ograniczeń czasowych. Duże wrażenie zrobił na mnie… dworzec kolejowy, który został niedawno odrestaurowany. Jest naprawdę piękny!


Poznajecie tego pana? Tak, to dobry wojak Szwejk :)

Naprawdę warto wybrać się w te rejony, serdecznie polecam. Jednak lepiej przeznaczyć na to nieco więcej czasu niż jeden dzień :)