Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miejsca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miejsca. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 września 2016

Spacerem po Krakowie

Cześć!

Mój długo wyczekiwany urlop wreszcie w poniedziałek się rozpoczął. Postanowiłam, że pierwszych kilka dni poświęcę na odwiedziny królewskiego Krakowa. Z samego rana w poniedziałek wsiadłam w bus i ruszyłam do stolicy Małopolski. Przywitał mnie poranny smog i widok szkieletora :) Oczywiście na początku - jak zazwyczaj w nowym miejscu - czułam się lekko zdezorientowana (jak się wychodzi z tej całej galerii i dworca???), ale później to uczucie ustąpiło zaciekawieniu. 
Pierwsze kroki skierowałam na Wawel - gdzieżby indziej? Oczywiście kiedyś, za szkolnych czasów byłam już w tym miejscu, ale tylko na dziedzińcu i w kaplicy (w tym przy dzwonie i w kryptach). Tym razem podzieliłam zwiedzanie na dwa dni. W poniedziałek odwiedziłam skarbiec i zbrojownię oraz wystawę Wawel zaginiony (w poniedziałki można je zwiedzić za free) i smoczą jamę, a we wtorek obejrzałam reprezentacyjne i prywatne apartamenty królewskie oraz wspięłam się na Basztę Sandomierską. Ubolewam, że na każdą wystawę trzeba było nabyć osobne wejściówki. Z jednej strony to dobry pomysł, bo nie każdy ma ochotę zwiedzać wszystko, ale z drugiej można by było zrobić jakiś bilet zbiorczy, z jakimś rabatem... Miałam ochotę jeszcze obejrzeć "Damę z gronostajem" Leonarda da Vinci, który to obraz na czas remontu Muzeum Czartoryskich znajduje się na Wawelu, ale zrezygnowałam. Może kiedyś jeszcze będzie okazja. Największe wrażenie zrobił na mnie Szczerbiec, czyli miecz koronacyjny królów polskich. To niesamowite ujrzeć go na własne oczy. Poza tym szalenie podobała mi się smocza jama :) 
Będąc w Krakowie grzechem byłoby nie pójść na rynek - to tutaj Kościuszko składał przysięgę, to tutaj znajdują się Sukiennice, Kościół Mariacki czy pomnik Mickiewicza. Stąd bardzo blisko mamy do Barbakanu, placu Matejki z Pomnikiem Grunwaldzkim czy bramy Floriańskiej (oraz księgarni Pod Globusem :)).
Zrobiłam sobie również spacer po Kazimierzu, czyli dzielnicy żydowskiej. Oprócz kilku synagog (byłam we wnętrzu synagogi Kupa - warto się wybrać) znajduje się tu także Muzeum Etnograficzne (w którym niestety nie byłam - będzie na następny raz), wiele urokliwych uliczek i zakamarków oraz kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej, znany z kultu św. Rity. Na Kazimierzu piłam też doskonałą kawę :)
Jeśli jesteśmy jeszcze w klimacie kościołów to odwiedziłam ich mnóstwo. Szalenie podobał mi się witraż Wyspiańskiego Stań się! u Franciszkanów - przepiękny! Warto też wspomnieć o znajdującym się na ul. Św. Jana Muzeum Bursztynu. Można wejść i obejrzeć wystawę za free, a otwarte jest bodajże do 21.

Tym razem odpuściłam sobie ZOO, ale za to odwiedziłam Ogród Botaniczny. Myślę, że późną wiosną i latem, gdy ogród jest w pełnym rozkwicie jest tam rewelacyjnie, ale teraz u progu jesieni również było bardzo urokliwie. Gdy drzewa pokryją się kolorowymi liśćmi na pewno również będzie pięknie. Kolejnym miejscem, gdzie można było odpocząć od wielkomiejskiego życia był zalew Zesławice, na który wybrałam się ostatniego dnia pobytu. Cisza, spokój, mało ludzi, woda, ptaki - moje klimaty :)
Skusiłam się także na zwiedzanie wystawy sztuki starożytnej (egipskiej, rzymskiej, greckiej i etruskiej) oraz obrazu Rembrandta Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem, które znajdują się w oddziale Muzeum Czartoryskich w okolicach Bramy Floriańskiej. Tutaj chciałam podziękować Marcie za polecenie mi tej wystawy oraz za ... wszystko :)

wtorek, 2 sierpnia 2016

Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazowniczego w Bóbrce

Cześć!

Korzystając z pięknej niedzieli, którą grzechem byłoby przesiedzieć w domu, wybrałam się do Bóbrki (tej niedaleko Krosna), gdzie mieści się Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazowniczego im. Ignacego Łukasiewicza.

Sam Ignacy Łukasiewicz to ciekawa i bardzo ważna postać. To temu żyjącemu w XIX wieku farmaceucie zawdzięczamy pierwszą na świecie lampę naftową oraz narodziny polskiego przemysłu naftowego. To właśnie w Bóbrce koło Krosna zaczął wydobywać ropę. Tutaj też powstało muzeum na świeżym powietrzu i w przepięknej zalesionej okolicy.

W skład kompleksu muzealnego wchodzi tzw. "dom Łukasiewicza", gdzie można obejrzeć prezentacje multimedialne oraz pokój właściciela, szyby naftowe (kopanki), kuźnię, kotłownię, różnego rodzaju wiertnice, kieraty oraz maszyny związane z wydobyciem i eksploatacją ropy. Na terenie muzeum znajduje się też popiersie Łukasiewicza. Uroku muzeum dodaje usytuowanie w lesie. Okolica  jest naprawdę piękna. Przynajmniej mnie się strasznie podobała, ponieważ jestem wrażliwa na piękno przyrody :)

Zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć. Jeśli ktoś ma ochotę to zapraszam na stronę muzeum 

"Dom Łukasiewicza"
Wiertnica polsko-kanadyjska
Wiertnica ręczna
Popiersie Łukasiewicza

Przyznam, że - pomimo tego, że z techniką się niespecjalnie lubię - wyprawa do Bóbrki była ciekawym doświadczeniem. Warto poszerzać swoje horyzonty. Leśna okolica dodatkowo uprzyjemniała zwiedzanie



.

poniedziałek, 30 maja 2016

"W górach jest wszystko co kocham*" - Bieszczady

Cześć!

W tym miesiącu udało mi się spełnić dwa małe marzenia - byłam na koncercie Luxtorpedy i wybrałam się na mały trip w Bieszczady. Wycieczka była jednodniowa i obejmowała wejście na Połoninę Wetlińską, spacer po zaporze na Solinie i Centrum Ekumeniczne w Myczkowcach.

Na pierwszy ogień poszła Połonina Wetlińska, a konkretnie Hasiakowa Skała (1228 m.n.p.m.), na którą weszliśmy szlakiem żółtym z Przełęczy Wyżnej (872 m.n.p.m.). Trasa nie była zbyt wymagająca, myślę, że każdy w swoim tempie sobie z nią poradzi. Schodziliśmy zaś szlakiem czerwonym do Brzegów (Berehów) Górnych. Tu było nieco stromiej, mięśnie zostały zmuszone do większego wysiłku. Na szczycie położone jest schronisko PTTK z Lutkiem Pińczukiem jako gospodarzem, zwane "Chatką Puchatka" - chyba najbardziej znane schronisko bieszczadzkie. Nie ma tam bieżącej wody i warunki są dość spartańskie, tym bardziej należy podziwiać mieszkających tam ludzi. A sama Połonina Wetlińska? Jest piękna. I tyle. No, może jeszcze cudowna i malownicza. Jak zresztą inne bieszczadzkie połoniny. Na pewno jeszcze tam wrócę, marzy mi się jesienią - kiedy jest tak kolorowo i urokliwie. Zdjęcia nie pokażą niestety jak tam jest pięknie.
Tzw. "końska droga" na Połoninę Wetlińską - szlak żółty
Widok na Osadzki Wierch (po lewej) i Roh (po prawej)
Widok z góry (mniej więcej w kierunku północnym :))
Widok na Połoninę Caryńską; z tyłu można dostrzec Tarnicę
Schodzimy szlakiem czerwonym

Po zejściu do Brzegów Górnych pojechaliśmy przespacerować się po zaporze na Solinie i coś przekąsić. Zaporę wybudowano w latach sześćdziesiątych i naprawdę robi wrażenie, ma 82 m wysokości. Jak zwykle było sporo ludzi i straganów ("bieszczadzkie Krupówki"), co mnie akurat specjalnie nie cieszy :) Ale sama zapora i jezioro są bardzo ciekawe. 
Widok na zaporę
Na jeziorze obowiązuje strefa ciszy, więc to raj dla amatorów rowerków wodnych i żaglówek. Przy kąpieli należy jednak uważać, gdyż dno w wielu miejscach opada bardzo stromo.

Na koniec wybraliśmy się do miejscowości Myczkowce, gdzie znajduje się druga, mniejsza zapora oraz Ośrodek Caritas. W Ośrodku można zobaczyć mini-zoo, ogród biblijny oraz park miniatur w Centrum Kultury Ekumenicznej, gdzie można obejrzeć drewniane cerkwie i kościoły z bliższych i dalszych okolic (Polska, Ukraina, Słowacja) odwzorowane w skali 1:25. Tutaj prawie nie robiłam zdjęć. W każdym razie również warto zajrzeć, wstęp kosztuje 5 zł, więc nie jest to jakaś wygórowana kwota.
EDIT: Wygrzebałam jakąś fotkę z poprzedniego pobytu w Myczkowcach, żeby pokazać jak mniej więcej tam wyglądają te miniaturki - ktoś włożył w to ogrom pracy.
Miniaturka cerkwi w Kotani (wsi położonej w Beskidzie Niskim)

Bardzo lubię Bieszczady. Nie są to wysokie góry, ale mają w sobie to COŚ. Mam nadzieję, że jeszcze wielokrotnie uda mi się tam pojechać. Zarówno miłośnicy wodnych atrakcji, jak i gór znajdą tu coś dla siebie. Ja osobiście preferuję połoniny :)


* w tytule zawarłam pierwszy wers wiersza Jerzego Harasymowicza W górach

sobota, 7 maja 2016

Cerkiew w Bałuciance

Cześć!

Dziś zabiorę Was na króciutką wycieczkę. Nie wiem czy wiecie, ale uwielbiam stare kościoły, cerkwie i cmentarze. Uważam, że są piękne i mają w sobie to COŚ. Dlatego kiedy w którąś z niedziel (jeszcze w lutym) padła propozycja wycieczki do Bałucianki, aby obejrzeć tamtejszą cerkiew byłam w siódmym niebie :) Wybaczcie jakość zdjęć, ale nie jestem najlepszym fotografem, a przy tych okolicznościach mój aparat też nie dawał rady... :/
Bałucianka to malutka miejscowość położona w okolicy Rymanowa na Podkarpaciu. Jej początki sięgają XV wieku. W wiosce znajduje się łemkowska cerkiew pod wezwaniem Zaśnięcia Przeświętej Bogarodzicy, która została wybudowana prawdopodobnie w XVII wieku. Po wysiedleniu ludności łemkowskiej po II Wojnie Światowej cerkiew służyła wiernym rzymskokatolickim.
Od 2009 do 2013 roku prowadzone były systematyczne prace remontowe (wcześniej też była remontowana). Obok cerkwi znajduje się cmentarz na którym można odnaleźć jeszcze stare greko-katolickie groby. 
Pani, która nas oprowadzała, opowiadała, że są plany utworzenia w okolicy szlaków turystycznych, a na poddaszu cerkwi małej wystawy jej poświęconej. W sierpniu na święto Wniebowzięcia NMP odbywają się tam huczne uroczystości. Świątynia jest pięknie odnowiona, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. W środku znajdują się zdjęcia dokumentujące postępy prac. Trzeba przyznać, że wykonano kawał dobrej roboty! Należy dodać, że okolica również jest malownicza.

wtorek, 18 sierpnia 2015

Spacerem po Bieczu

Cześć!

Biecz to małe, ale urokliwe miasteczko we wschodniej części województwa małopolskiego (w zasadzie to tuż przy granicy Małopolski i Podkarpacia). Początki miasta sięgają średniowiecza. Przez pewien czas było ważnym ośrodkiem politycznym. Z Bieczem szczególnie związana była św. Jadwiga Królowa - o czym świadczą m.in. miejscowe legendy. Ufundowała ona szpital dla ubogich. Jedna z legend głosi, że pewnego dnia do szpitala trafił żebrak, chory, brudny i cuchnący. Nikt nie chciał się nim zająć. Wtedy sama Królowa podeszła do biedaka i zaczęła go obmywać. Okazało się, że tym biedakiem był Chrystus.

Byłam w Bieczu, w czasie, gdy odbywał się tam pierwszy  Kromer Festival. Zapraszam zatem na spacer po Bieczu!
Dom z basztą, w którym znajduje się muzeum
Pomnik Marcina Kromera - biskupa warmińskiego pochodzącego z Biecza
Ratusz (na turmę można wejść - ze względu na upał zrezygnowałam z tej atrakcji, ale kiedyś to zrobię)
Kolegiata Bożego Ciała (Fara)
Cmentarz wojskowy
Podczas festiwalu można było m. in. zobaczyć walki rycerskie - uwielbiam takie klimaty!!!

Zachęciłam Was do odwiedzin w tym średniowiecznym miasteczku? :)



czwartek, 4 czerwca 2015

Wzgórze Franków

Cześć!

Skoro już jesteśmy w temacie Dukielszczyzny (vide: poprzedni post) opowiem Wam o naszym krótkim tripie na Wzgórze Franków, zwanym inaczej ze względu na swoją wysokość, Wzgórzem 534. Jest to górka niewysoka, ale odegrała ważną rolę w czasie II Wojny Światowej, a dokładniej we wrześniu 1944 roku, podczas operacji dukielsko-preszowskiej.
Po pierwsze: jak dojechać? Jadąc od strony Dukli drogą na Nowy Żmigród w Teodorówce po prawej stronie znajduje się zjazd na Pałacówkę. Stamtąd już bardzo prosto trafimy na Wzgórze.
Droga na szczyt jest wygodna, po części asfaltowa, w wyższych partiach gruntowa. Można wjechać na samą górę samochodem. A warto, bo panorama jest piękna :) Co prawda powietrze nie było jakieś super przejrzyste, ale nie przeszkadzało mi to zbytnio. Zresztą, gdy gdzieś idę, zdecydowanie wolę jak jest trochę "pod chmurką" - o wiele lepiej mi się wtedy chodzi, niż gdy słońce mocno przygrzewa.
Widok jest naprawdę cudowny. Obejmuje panoramę Beskidu Dukielskiego m.in. możemy spojrzeć na Cergową czy Piotrusia. Przeważają zalesione szczyty oraz urokliwe doliny. Trudno uwierzyć, że ta okolica była świadkiem tak krwawych wydarzeń z przeszłości. Na szczycie znajduje się pomnik upamiętniający poległych żołnierzy armii radzieckiej i czechosłowackiej.

 
Korzystając z okazji pojechaliśmy także do Pustelni św. Jana z Dukli znajdującej się nieopodal, ale trafiliśmy akurat na Mszę Św.











czwartek, 7 maja 2015

Muzeum Kultury Łemkowskiej w Zyndranowej

Cześć!

Mieliśmy dzisiaj bardzo przyjemny dzień pod względem pogodowym. I całe szczęście, bo miałam wolne i wybrałam się w świat. Niestety nie jestem zmotoryzowana, więc musiałam wybrać miejsce, gdzie mogłam się dostać w inny sposób. Padło na Zyndranową - małą miejscowość niedaleko granicy ze Słowacją. W Tylawie skręcamy w lewo (jadąc od Dukli) i po 3 km mamy przed sobą taką oto tablicę:
Nawiasem mówiąc trasa z Tylawy do Zyndranowej jest bardzo urokliwa, chyba zwłaszcza teraz, wiosną, gdy wszystko się zieleni i budzi do życia. Zresztą te tereny należą do Jaśliskiego Parku Krajobrazowego :)
Prawda, że ładnie? :) Jak już dotarłam do samej wsi bardzo łatwo znalazłam mini - skansenik, który był moim głównym celem. Bardzo miła pani oprowadziła mnie po łemkowskiej zagrodzie po drodze objaśniając co znajduje się w poszczególnych pomieszczeniach. Oprócz rzeczy związanych z codziennym życiem i pracą można obejrzeć wyposażenie izb, stare zdjęcia, sztukę łemkowskich artystów (wiedzieliście, że Nikifor był Łemkiem? bo ja nie) oraz stroje i pisanki. Pisanki naprawdę wymiatają - ten, kto je wykonał musiał mieć niezwykle pewną rękę :) Cóż jeszcze? Dwie izby zajmuje kolekcja militariów, głównie z czasów bitwy o Przełęcz Dukielską w 1944 roku. Głównie znajdują się tam hełmy, ubrania, łuski z bomb, menażki żołnierskie... Kolekcja robi wrażenie. W zagrodzie znajdują się też krzyże z dawnych, zniszczonych już cerkwi i cmentarzy. Warto zobaczyć.
Zainteresowanych odsyłam na stronę Muzeum.

W Zyndranowej znajduje się też cerkiew, jednak jest ona relatywnie nowa. Starą rozebrano w latach 60. 





piątek, 17 kwietnia 2015

Sanok!!!

Cześć!

Niemoc twórcza (i nie tylko) nadal mnie trzyma w swej mocy. Jednak postanowiłam z nią trochę powalczyć. A że wczoraj zaliczyłam wizytę w Sanoku stwierdziłam, że warto o tym miejscu parę słów napisać. Zacznijmy od tego, że od dawna miałam ochotę tam pojechać. Wczoraj miałam wolny dzień i mimo pokusy zostania cały dzień w łóżku (ostatnie dni w pracy mocno dały mi w kość, oj, mocno) postanowiłam się nie poddać i ruszyć w świat. Moim głównym celem było Muzeum Historyczne mieszczące się w Sanockim zamku. Najbardziej interesowała mnie ekspozycja sztuki cerkiewnej oraz - rzecz jasna - galeria Beksińskiego.
Muzeum Historyczne w Sanoku
Oprócz cmentarzy bardzo lubię też stare kościoły i cerkwie, dlatego cieszyłam się, że będę mogła się zapoznać ze zbiorami muzealnymi o tej tematyce (głównie cerkiewnej). Z ciekawostek - wygląda na to, że nasi bracia w wierze otaczali szczególnym kultem św. Mikołaja - przynajmniej tak wnioskuję z ilości ikon z jego postacią :) Przyznaję, że Sanok posiada naprawdę bogatą kolekcję eksponatów o tej tematyce. Ikony, krzyże, płaszczenice, Ewangeliarze - naprawdę warto zobaczyć. 

O Beksińskim słyszał chyba każdy. Jeśli nawet nie każdy widział jego prace, to nazwisko zapewne kojarzy za sprawą samobójczej śmierci syna artysty - Tomka (skądinąd znanego słuchaczom Trójki) oraz brutalnym morderstwie dokonanym na samym Beksińskim w 2005 roku. Przyznaję, że nie przepadam za bardzo za sztuką współczesną i nie wszystkie dzieła Beksińskiego mi się podobały. Jednak nie ulega wątpliwości, że facet miał niesłychany talent. Jego obrazy czy zdjęcia są niepokojące -  nie chciałabym zamieszkać w jego wizji! Byłam zachwycona warsztatem i dbałością o szczegóły artysty. Pod tym względem jest niesamowity. Poza tym niektóre obrazy były naprawdę fascynujące! Niesamowite!!! Nie bardzo wiem, jak to jest z prawami autorskimi, więc wrzucę tylko linki:
http://commons.wikimedia.org/wiki/File:AA78_by_Zdzislaw_Beksinski_1978.jpg
http://flash.beksinski.com.pl/gfx/bg/1.jpg
http://joyreactor.cc/tag/Zdzislaw%2BBeksinski
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhGVjL0w8v6FtAlC1-SVGaJ8WqltqutA2OEuitFyoRPQKNJVpe2birjajj1xQHtpgCED2r9GEdDRlaghfp2mQjs31mQHiTlu9d4yVqZcqcvfn4FTbQGlk7zyOvW6pGvOeQ7DWqzVNfF_iY/s1600/beksinski_nevermore.jpg
Jeśli chodzi o ostatni obraz, pochodzi on z kolekcji Tomasza Beksińskiego. Jego ojciec po próbie samobójczej syna umieścił przesłanie dla niego "Nevermore".
Pomnik Zdzisława Beksińskiego w Sanoku
Jednak Sanok to nie tylko Muzeum. To także brama w Bieszczady, San i skansen. W skansenie już byłam, więc wczoraj sobie podarowałam, zwłaszcza, że miałam ograniczony czas. Miałam zamiar powłóczyć się trochę nad Sanem, ale pogoda zrobiła się taka dziwna, zaczęło grzmieć i zrezygnowałam. Będę miała pretekst na kiedys, żeby tam wrócić :)
Widok z zamkowego wzgórza
W drodze na Kopiec Mickiewicza
A tego pana poznajecie? Tak jest, to dobry wojak Szwejk :)


poniedziałek, 20 października 2014

Dworek Marii Konopnickiej w Żarnowcu

Cześć!

Chyba każdy wie kim była Maria Konopnicka, więc jej sylwetki przedstawiać nie będę. Przedstawię natomiast miejsce, gdzie pisarka spędziła sporo czasu w ostatnich latach życia. 
W 1903 roku osiemnastowieczny dworek w Żarnowcu został przekazany Marii Konopnickiej jako dar narodowy. W naszej historii bodajże tylko dwoje pisarzy zostało uhonorowanych w taki sposób - Henryk Sienkiewicz, otrzymując dworek w Oblęgorku, oraz właśnie Konopnicka. Pisarka spędzała tam po kilka miesięcy między 1903 a 1910 rokiem. Po jej śmierci majątkiem zajęły się córki. W 1957 roku powstało tu muzeum poświęcone Marii Konopnickiej.
Sam dworek jest usytuowany w parku, dzięki czemu zyskuje na malowniczości. Jest przepiękny! Sama chętnie przygarnęłabym taką siedzibę. We wnętrzu możemy oglądać pokoje urządzone tak jak za czasów naszej wybitnej literatki. Na uwagę zasługuje pokój Marii Dulębianki, która mieszkała wraz z Konopnicką i miała tu swoją pracownię malarską. Bardzo podobał mi się w szczególności gabinecik Marii Konopnickiej oraz pokój jadalny. Coś wspaniałego! Dla wielbicieli mody jeszcze mała ciekawostka - w dworku znajduje się oryginalny kuferek od Louisa Vuitton! Dodatkowo przewodniczka opowiedziała wiele ciekawych historii na temat naszej pisarki.
Obok dworku znajduje się budynek lamusa, gdzie możemy obejrzeć wystawę, na którą składają się różne wydania dzieł pisarki. Najbardziej wzruszającą jednak chwilą było, gdy zgromadziliśmy się wokół tekstu Roty i mogliśmy posłuchać jej wykonania a nawet dołączyć się do śpiewu.
Czy mam jakieś zastrzeżenia? Owszem, jedno. Moim zdaniem zbyt szybko zwiedzaliśmy ten dworek. Niby przewodniczka dała nam czas do samodzielnego oglądania, ale w praktyce (jak dla mnie) było za mało czasu, żeby się wszystkiemu dokładnie przyjrzeć. Aha, jeszcze małe ostrzeżenie, żeby uważać przy schodzeniu ze schodków z pierwszego piętra na parter, gdyż są już wychodzone i można zjechać :)
Gdybyście mieli okazję to polecam wybrać się do Żarnowca koło Krosna, by odwiedzić miejsce drogie sercu Marii Konopnickiej.

Dla zainteresowanych podaję link do Muzeum.

czwartek, 25 września 2014

Skansen Archeologiczny Karpacka Troja w Trzcinicy

Cześć!

Jest na Podkarpaciu miejsce, którym ekscytowali się archeolodzy z całej Polski. Znajduje się ono niedaleko drogi prowadzącej z Jasła do Gorlic w miejscowości Trzcinica. Na tym terenie zamieszkiwała ludność kultury pleszowskiej. Później przybyli tu z Zakarpacia ludzi kultury Otomani-Füzesabony. Z powodu nieznanych przyczyn kultury te na długie wieki zniknęły z tego obszaru. Jakiś czas później zaś założono tu osadę słowiańską. Należy zwrócić szczególną uwagę na ogrom pracy włożonej w wybudowanie tego skansenu. na dodatek w 2010 roku, gdy miało nastąpić otwarcie obiektu, został on zalany przez powódź.
Zwiedzanie rozpoczyna się od obejrzenia filmu na temat odkryć archeologicznych. Mamy tu nie tylko wypowiedzi ekspertów, ale również fragmenty dotyczące życia ówczesnych ludzi. Następnie przechodzimy do sali z ekspozycją znalezisk. Jednym z najcenniejszych eksponatów jest srebrny "skarb" zawierający między innymi srebrne okucie pochwy sztyletu - jeden z pięciu na świecie. W salce znajdują się też modele osady w poszczególnych okresach oraz figury odzwierciedlające życie codzienne ludności. Po obejrzeniu ekspozycji przechodzimy do chat. mamy tu odwzorowane chaty z wiosek słowiańskich i otomańskich oraz z epoki brązu, wały z palisadami, zaznaczono także miejsce, gdzie odkryto "skarb". Dla chętnych jest możliwość wejścia na wieżę widokową.
Normalny bilet kosztuje 18 zł, ulgowy - 13 zł, zaś wejście na platformę kosztuje 2 zł. W pawilonie biletowym można zakupić pamiątki, na piętrze zaś znajduje się restauracja (choć wybór nie jest zbyt urozmaicony...). 
Więcej informacji można znaleźć na stronie Skansenu.