wtorek, 19 listopada 2013

Pierwsza pomoc w kremie

Cześć!

Przedstawię Wam dziś krem, który jest dla mnie wielofunkcyjny, używam go praktycznie do wszystkiego i jest moim must have w kosmetyczce. O czym mowa? O kremie Bambino.

Kremik ten jest zamknięty w metalowym pudełeczku (są też wersje w plastikowym opakowaniu), zabezpieczony sreberkiem. Ja posiadam wersję z cynkiem, ale jest chyba jeszcze z panthenolem. Produkt posiada gęstą konsystencję i trochę tępo się rozsmarowuje, ale wybaczam mu to ze względu na działanie.
Używam go, jak już wspomniałam, do wszystkiego:
-gdy  moja skóra jest podrażniona
- gdy mam przesuszone łydki
- gdy skóra swędzi
- na twarz na noc, jako swoista maseczka
- czasem na pięty lub dłonie
- czasem na usta

Jak widać zastosowań jest mnóstwo. Może służyć jako krem ochronny.  Jak na teki produkt cena też jest dobra, choć w tej chwili nie pamiętam ile za niego zapłaciłam. Myślę, że coś około 6 zł (za 150 ml, jest też słoiczek o pojemności 75 ml), ale nie jestem pewna. Polecam wszystkim wypróbować, bo jest naprawdę świetny.

piątek, 15 listopada 2013

Kulisy biznesu lotniczego/Air Babylon - Imogen Edwards – Jones



Cześć! 

Na dziś mam dla Was recenzję książki Air Babylon. Imogen Edwards – Jones to pisarka ujawniająca w swoich książkach kulisy pracy w różnych dochodowych branżach. Autor anonimowy zaś to zbór różnych osób, z którymi pisarka rozmawiała i którzy podzielili się z nią wiedzą na temat pracy w tych branżach „od kuchni”. Ja zajmę się książką opisującą 24 godziny pracy fikcyjnych linii lotniczych Air Babylon. 
Będąc w bibliotece natrafiłam przypadkiem na tę książkę. Widziałam ją już gdzieś i czytałam pozytywną opinie, więc postanowiłam dać jej szansę. Bardzo szybko się ją czyta z dwóch powodów. Po pierwsze czcionka i jej rozmieszczenie na stronie są bardzo czytelne, po drugie zaś styl autorki jest bardzo dobry, dzięki czemu książkę czyta się z przyjemnością. Choć tematyka do końca przyjemna nie jest.

Na początku poznajemy menadżera linii lotniczych, który o 5 rano zmierza do pracy. Będziemy mu towarzyszyć przez całą dobę obserwując życie lotniska. A jest to życie bardzo intensywne oraz pełne niespodzianek. Bo do takiej kategorii można zaliczyć węża przewożonego w schowku bagażowym, zgon na pokładzie samolotu, parę uprawiającą seks w toalecie czy pasażera, który niszczy swój paszport po to by prosić o azyl polityczny. To tylko niektóre rzeczy, które mogą się zdarzyć w samolocie. Na terenie lotniska wcale nie jest lepiej. Zdarzają się samobójcy czy ludzie zapominający zabrać paszportu. 

Z lektury tej książki należy wynieść ważną naukę – należy być uprzejmym dla obsługi lotniska, zarówno naziemnej, jak i już na pokładzie samolotu, aby uniknąć przykrych niespodzianek typu naplucie do kawy, środki przeczyszczające w jedzeniu, albo miejsce obok rozwrzeszczanego dzieciaka. 

Książka była bardzo interesująca, nawet dla mnie – osoby, która nigdy samolotem nie leciała i która ogólnie boi się latać. Polecam!

środa, 13 listopada 2013

Chlebek bananowy



Cześć!

Chciałabym przedstawić Wam kolejny wypiek, który świetnie nadaje się na jesień. Mowa o chlebku bananowym. Deser ten jest bardzo popularny w Stanach Zjednoczonych i więcej ma wspólnego ciastem niż z chlebem. Przepis znajdziecie na blogu Moje wypieki.
Od siebie dodam, że jest bardzo prosty, mega szybki i bardzo dobry. Faktycznie czuć banany :)
Polecam!

niedziela, 10 listopada 2013

Post kawowy :)

Cześć!

Kawę pijam praktycznie codziennie, zazwyczaj 2 kubki. Zwykle jest to kawa rozpuszczalna. Niestety do takiej się przyzwyczaiłam i ciężko mi zmienić ją na inną. Najbardziej do tej pory przypasowała mi Jacobs Cronat Gold. Z kaw fusiastych dość lubię te niskodrażniące. Przywoziłam czasem z Niemiec kawę firmy Melita Auslesee, taką jasnozieloną - ona była dość dobra. Tak samo kawa Onko Mild. Niestety w Polsce bardzo trudno je dostać. Chciałabym przerzucić się z kawy rozpuszczalnej na mieloną, gdyż jest dużo zdrowsza, ale szukam kawy, którą naprawdę piłabym z przyjemnością. 

Ostatnio znalazłam pyszną kawę w sklepie z kawą i herbatą. Jest to kawa aromatyzowana francuskim likierem śmietankowym i nosi romantyczną nazwę Paryż Nocą. Jest pyszna, łagodna i pachnąca. Tylko troszkę droga... 
Chciałabym poprosić Was o to, abyście poleciły mi jakieś dobre kawy mielone. Co pijecie, co Wam smakuje?

piątek, 8 listopada 2013

Helen Fielding - Dziennik Bridget Jones



Cześć!

Wreszcie udało mi się przeczytać Dziennik Bridget Jones! I od razu powiem, że bardzo mi się podobał :) Jak sam tytuł wskazuje, książka jest prowadzona w formie dziennika prowadzonego przez pannę Jones, gdzie wyżej wymieniona opisuje swoje zmagania z wagą, mężczyznami i ogólnie z życiem. Generalnie nie lubię czytać ani oglądać przygód ludzi, którzy mają tę przypadłość, że często zaliczają gafy. W tym przypadku jednak było inaczej. Zarówno książka, jak i film bardzo mi się podobały (w filmie szczególnie pan Darcy, achhhh…. :)).
Książkę możemy zaliczyć do gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych. W tej kategorii sprawdza się świetnie, spotkałam się z opiniami, że jest „antydepresantem” – może i tak – choć nie każdemu może odpowiadać postać Bridget. Nie będę pisać nic o fabule, chyba każdy o tej książce słyszał:) Zachęcam :)

środa, 6 listopada 2013

Chłopaki z Krakowa dają czadu :)

Cześć!

Chciałabym dziś podzielić się z Wami piosenką młodego krakowskiego zespołu Dust Bowl, która miała premierę 2 listopada a zatytuowana jest "Aport!". Oto i ona ):
Posłuchajcie, bo warto :)

Jak sami o sobie piszą, prezentują "solidną porcję zakurzonego rock&rolla". Jeśli chcecie dowiedzieć się o nich coś więcej zapraszam tutaj: https://www.facebook.com/dust.bowl.krakow

sobota, 2 listopada 2013

Październikowe zakupy kosmetyczne

Cześć!

Nadszedł czas, aby pokazać Wam moje kosmetyczne zakupy z ostatniego miesiąca. Postanowiłam nieco rozsądniej podchodzić do tego typu zakupów i prawie mi się to udaje :) Oto co kupiłam:
- żel pod prysznic miód i mleko z Biedronki
- żel do włosów Artiste z drogerii Natura
- krem do depilacji Bielenda Vanity
- odżywczy oliwkowy balsam do ciała AA z Rossmanna
- pomarańczowe roślinne mydełko Alterra z Rossmanna
- wreszcie kupiłam w Rossmannie zachwalany wszędzie tusz Pump Up Lovely

Jestem zadowolona, że nie było tego tak dużo :)