czwartek, 16 października 2014

Północ i Południe - serial

Cześć!

Od dłuższego czasu miałam ochotę zapoznać się z historią Elizabeth Gaskell Północ i południe. Książkę już przeczytałam i pisałam o niej TUTAJ, teraz zaś przyszedł czas na serial produkcji BBC z 2004 roku.

Krótko o fabule. Rodzina Hale, po zmianie przekonań ojca,przeprowadza się z sielskiego południa na przemysłową północ kraju. W Milton spotkają się z zupełnie innym życiem, które na początku budzi niechęć i tęsknotę za zielonym Helston. Poznają tu ludzi pracy stojących po dwóch stronach barykady: pracodawców i pracowników. Obu tym stronom trudno się porozumieć, wybucha strajk, który będzie miał poważne konsekwencje. Pośród tych wydarzeń rodzina Hale musi odnaleźć swoje miejsce. W takich warunkach spotykają się Margaret Hale (Daniela Denby-Ashe) i John Thornton (Richard Armitage), fabrykant, który o wszystko musiał walczyć. Człowiek twardy lecz sprawiedliwy i nie pozbawiony serca. Na początku znajomości panna Hale nie darzy Johna zbytnią sympatią. Jednak poznawszy go bliżej zmienia swoją opinię o nim. Nie sposób zamieścić w krótkiej notatce wszystkich wątków, nie chcę zresztą odbierać nikomu przyjemności oglądania. 
Źródło: youtube
Jestem oczarowana! Klimat filmu przez większą część jest dość posępny, ale przez to doskonale oddaje atmosferę Milton. Stosunki pracodawców i pracowników są ukazane przez pryzmat niezrozumienia. Obie strony mają swoje racje, ale nie potrafią się między sobą komunikować przez co powstają trudne do rozwiązania sytuacje. Sama historia Johna i Margaret jest po prostu piękna. Bardzo podoba mi się przemiana jaka zachodziła w obu postaciach. Wspaniale było obserwować jak się zmieniają. Aktorzy zostali doskonale dobrani. Podobała mi się też postać Higginsa, człowieka równie twardego jak Thornton, czasem porywczego, ale w gruncie rzeczy dobrego człowieka. Nie mogę nie wspomnieć o pani Thornton. Cóż to była za kobieta! Może nie budziła specjalnej sympatii, zwłaszcza biorąc pod uwagę sposób traktowania Margaret, jednak jestem w stanie ją zrozumieć i pewnie na jej miejscu zachowałabym się tak samo. Jedno nie ulega wątpliwości - ta twarda kobieta bardzo kocha swojego syna. Uwielbiam scenę, gdy John zasnął przy pracy a ona podeszła i przykrywszy go swym szalem pogłaskała go po głowie. Ten gest to kwintesencja matczynej miłości i troski. Nie mogę nie wspomnieć o końcowej scenie na dworcu kolejowym. Ach, uwielbiam romantyzm w tym wydaniu!
Co tu dużo mówić, zakochałam się w tym serialu i będę do niego wracać.

poniedziałek, 13 października 2014

Grecka zupa z zielonej soczewicy

Cześć!

Chodząc kiedyś po markecie przystanęłam przy dziale ze zdrową żywnością. Znalazłam tam paczkę zielonej soczewicy, na której był nadrukowany przepis na grecką zupę. Stwierdziłam, że jest prosta do zrobienia i muszę ją wypróbować.
- 250 g zielonej soczewicy
- 250 g pomidorów
- 2 marchewki
- 2 cebule
- 2 ząbki czosnku
- 1/2 szklanki oliwy
- łyżka koncentratu pomidorowego
- listek laurowy, sól, pieprz, oregano
- 2 łyżki octu winnego (ten punkt pominęłam)
Pomidory sparzyć, obrać ze skórki, pokroić w kostkę, podobnie marchewkę i cebulę. Na rozgrzanej oliwie podsmażyć cebulę z czosnkiem, dodać marchew, listek laurowy i opłukaną soczewicę (którą wcześniej moczyłam w wodzie pół godziny). Zalać ok. 1 l zimnej wody, gotować pół godziny, aż zmięknie. Dodać pomidory i koncentrat, doprawić, gotować jeszcze 15 minut. Na końcu dodać ocet.

czwartek, 9 października 2014

Żel pod prysznic Kamill dzika róża

Cześć!

Będąc kiedyś w Naturze skusiłam się na jeden z żeli pod prysznic firmy Kamill. Wybrałam ten o zapachu dzikiej róży. Po powąchaniu okazało się, że to był strzał w dziesiątkę :)
+ zapach - bardzo ładny, nienachalny, ale wyraźny
+ design opakowania - wyprofilowana buteleczka, która nie dość, że estetyczna, w adekwatnym kolorze, to jeszcze poręczna :)
+ cena - na promocji kupiłam go za 2,99 zł za 250 ml
+ myje - czyli spełnia swoje zadanie 
+ nie podrażnia
+ całkiem fajnie się pieni
+ żel ma białą barwę i nie jest za rzadki, dzięki czemu nie musimy się martwić, że połowa spłynie nam z gąbki

Co do minusów to nie zauważyłam. Mogłabym się pewnie przyczepić do składu, ale się na tym nie znam, więc pominę ten temat.

wtorek, 7 października 2014

Arthur Conan Doyle - Studium w szkarłacie

Cześć!

Kolejna odsłona książkowa na blogu. Tym razem biorę na warsztat pierwszą książkę o przygodach Sherlocka Holmes'a Studium w szkarłacie. Tutaj dodam, że nie oglądałam ani serialu, ani filmu o słynnym detektywie, choć mam to w planach.
Któż nie zna Sherlocka Holmes'a? Genialny człowiek, który uważa, że umysł człowieka jest jak pusty pokój i to od nas zależy czym go umeblujemy. Stąd jego wiedza skupiała się na dziedzinach, które go interesowały, zaś pozostałe były dla niego czarną magią. W Studium w szkarłacie poznajemy historię znajomości Sherlocka z doktorem Watsonem, który po wojennych doświadczeniach w Afganistanie i powrocie do Londynu szukał współlokatora. Takim sposobem trafił na naszego detektywa. Okazało się, że panowie dobrze się dogadują. Razem z poczciwym doktorem śledzimy interesującą sprawę morderstwa. Książka jest podzielona na dwie części. W pierwszej zapoznajemy się ze sprawą i dowiadujemy się, kto jest mordercą, natomiast w drugiej części poznajemy przyczyny, dla których owe morderstwa zostały dokonane, aby na końcu poznać tok rozumowania naszego detektywa. Książka jest króciutka i szybko się czyta, dlatego nie zajmie nam dużo czasu. Tym bardziej, że ciekawi nas co będzie dalej. Mnie chyba bardziej trzymała w napięciu część druga, gdzie poznajemy motywy, którym zabójca się kierował. Postać ta jest niejednoznaczna. Z jednej strony potępiamy go, gdyż jest mordercą, a odebranie życia drugiemu człowiekowi jest najgorszą zbrodnią. jednak, gdy poznajemy jego historię w pewnym sensie możemy go zrozumieć. Chyba dlatego Conan Doyle zakończył swą historię w taki sposób. A w jaki? Tego dowiecie się czytając Studium w szkarłacie :)

niedziela, 5 października 2014

Ciasteczka owsiane



Cześć!

Dziś pokażę Wam ciasteczka, które upiekłam jakiś czas temu. Są bardzo proste do zrobienia i bardzo smaczne. Przepis znajdziecie na blogu Style Digger. Ja oczywiście zrobiłam na oko, nie bawiłam się w proporcje, może dlatego zrobiły mi się nieco rozlazłe :) W każdym razie polecam, gdy macie ochotę na szybką słodką przekąskę :)


piątek, 3 października 2014

Wrześniowe zakupy kosmetyczne

Cześć!
Aż się zdziwiłam jak szukałam zdjęć z zakupami kosmetycznymi z ostatniego miesiąca. Dlaczego? Bo znalazłam tylko jedno! Jestem z siebie dumna :)
- szampon z urea Isana Med
- żel pod prysznic OS Mango i Makademia
- krem do rąk z białą herbatą Exclusive
- 2 mydełka Himalaya Herbals
Oprócz rzeczy widocznych na zdjęciu kupiłam jeszcze odżywkę granat i aloes z Alterry oraz jeszcze jeden krem do rąk Exclusive, tym razem winogronowy :)


środa, 1 października 2014

Podsumowanie września

Cześć!

Nadszedł czas na kolejne podsumowanie! Już 3/4 roku za nami, wow!

1. Dokończyłam 2 książki zaczęte w poprzednim miesiącu i przeczytałam 6 kolejnych (wyzwanie 52 książki w 52 tygodnie już mogę uznać za zaliczone).
2. Obejrzałam 3 filmy: Dumę i uprzedzenie z 2005 roku, Delikatność i Miłość po francusku.
3. Kupiłam nowe okularki :)
4. Spotkałam się ze znajomymi parę razy.
5. Odwiedziłam Żarnowiec, a konkretnie Muzeum Marii Konopnickiej (pewnie pojawi się jakiś post na ten temat).
6. Dużo czasu spędziłam w domu rodzinnym.
7. Zlałam już wszystkie nalewki i zrobiłam trochę przetworów (choć to nie tylko we wrześniu, ale przez cały sezon).
8. Planuję uczyć się angielskiego samodzielnie, pierwsza lekcja już za mną :)
Okularki :)
Część moich lektur
Eksperymentalny budyń marchewkowy :)
Faceci też potrafią gotować - zupa dyniowa autorstwa Jurka :D
Serniczek i kawka - mniam :)
Czy jest coś przyjemniejszego niż wieczór w piżamce z pysznymi lodami w miseczce? :)
A któż tu się ukrył??
Dworek Marii Konopnickiej w Żarnowcu