Cześć!
Podzielę się z Wami przepisem na moją ulubioną kremówkę. Jest dość prosta do zrobienia a naprawdę jest smaczna. Sekret tkwi nie tylko w pysznym kremie, ale także w cieniutkim, kruchym cieście. Warto wypróbować :)
Ciasto:
21 dag margaryny
28 dag mąki
śmietana
Składniki łączymy ze sobą i zagniatamy (śmietanę dodajemy na oko), dzielimy na 2 części, rozwałkowujemy i pieczemy na blachach natłuszczonych i posypanych bułką tartą bądź kaszką manną.
Krem:
2 jaja
18 dag cukru
18 dag mąki
2 opakowania cukru waniliowego
1 l mleka
Ja dałam jeszcze łyżkę mąki ziemniaczanej
Jaja ucieramy z cukrami i mąkami, zalewamy gorącym mlekiem i zagotowujemy. Gorącym przekładamy ciasta, posypujemy cukrem pudrem. Gotowe :)
sobota, 19 października 2013
środa, 16 października 2013
Dario Castagno - Za dużo wina Toskanii
Cześć!
Pisałam już o książce Dario
Castagno Dzień w Toskanii, dziś
przyszła kolej na następną, którą przeczytałam, czyli Za dużo wina Toskanii.
Jak sama nazwa wskazuje motywem
przewodnim książki jest wino :) Autor pewnego dnia dostaje wiadomość od
przedstawicielki wydawnictwa z USA Mią Lane. Proponuje mu ona napisanie książki
o winie, ale nie opartej na suchych faktach, ale na historiach z jego życia
związanych w jakiś sposób z tym szlachetnym trunkom. A jak wiadomo kobietom się
nie odmawia, a pomysł zaczął mu się podobać postanowił się zgodzić.
Znajdziemy tutaj mnóstwo historii
związanych z życiem osobistym autora, opowieści związanych oczywiście z winem
osadzone w Chianti. Mamy też esej o historii wina w Toskanii zręcznie wpleciony
w narrację. Wszystko to okraszone mnóstwem mądrości o winie:
·
- Wino jest dobre, ale często zrzuca jeźdźca.
·
- Kto pije prosto z butelki, wypije tyle, ile
chce.
·
- Kto pije czerwone wino, ten pije szczęście.
·
- Wystarczy jeden kieliszek, żebym się upił;
niestety nie pamiętam, czy to trzynasty, czy czternasty.
Książka jest pełna opisów
przyrody tak ukochanej przez autora, wśród których zdarzyły się zabawne, czasem
smutne historie. Natomiast zakończenie jest niezwykłe: wzruszające i
zaskakujące. Nic więcej nie napiszę, jak ktoś ma ochotę dowiedzieć się więcej,
zapraszam do książki.
niedziela, 13 października 2013
Anida - krem do rąk i paznokci z woskiem pszczelim i olejem makademia
Cześć!
Podzielę się z Wami opinią na temat zachwalanego kremu do rąk i paznokci Anida (przepraszam za niewyraźnie zdjęcia).
Krem ma dość rzadką konsystencję, łatwo się wsmarowuje, ładnie i dość szybko się wchłania. Ma ładny skład, choć ja na czytaniu składów nie za bardzo się znam :)
Kremik jest tani - kupiłam go w Naturze na promocji za ok. 2,50zł. Całkiem ładnie pachnie. Skóra po użyciu jest przyjemna, dość miękka, pomaga na szorstką skórę, ale... no właśnie nie mam do niego do końca przekonania, czegoś mi w nim brakuje, co sprawia, że nadal szukam ideału. Mam wrażenie, że ten efekt nawilżenia nie utrzymuje się tak długo jakbym tego chciała.
Użyłam go też 2 czy 3 razy na włosy przed myciem i też nie jestem zachwycona. Tzn. pod względem komfortu nakładania moim zdaniem przewyższa oleje, ale działanie jednak jest nieco gorsze. Przy spłukiwaniu wody i szamponu włosy są jakieś takie sztywne, nie podoba mi się to. Po wyschnięciu jest już ok, ale jednak pewnie wrócę do olejowania (jeśli będę mieć czas i chęci :)).
czwartek, 10 października 2013
Szybki gulasz parówkowy
Cześć!
Gdy nie mam za bardzo czasu na gotowanie, a mam pod ręką parówki i puszkę groszku, mogę zabrać się za pichcenie tego oto gulaszu. Potrzebne są:
- parówki (ilość dowolna)
- puszka groszku
- 2 cebule
- olej do smażenia
- przyprawy: papryka słodka i ostra, majeranek, ewentualnie jarzynka, sól lub pieprz
- kostka rosołowa
- przecier pomidorowy
- śmietana i mąka do zagęszczenia potrawy
Parówki obieramy z osłonek i kroimy w plasterki. Cebulę kroimy w piórka i podsmażamy na oleju, dodajemy parówki, oprószamy wszystko majerankiem i obiema rodzajami papryk, przysmażamy. Zalewamy wodą, dodajemy kostkę rosołową. gdy się zagotuje dodajemy groszek wraz z zalewą. Po zagotowaniu dodajemy przecier, doprawiamy i zagęszczamy mąką z wodą. Najczęściej podaję go z ryżem, ale z chlebem czy kaszą też będzie dobrze smakował.
wtorek, 8 października 2013
Fiodor Dostojewski - Białe noce
Cześć!
Mam sentyment do Dostojewskiego, choć do tej pory z jego dzieł przeczytałam tylko Zbrodnię i karę (zamierzam to nadrobić). Będąc w liceum razem z koleżanką pisałyśmy referat na temat tego pisarza i sympatia do niego pozostała mi do dziś. Niedawno uczyniłam kolejny kroczek w zapoznaniu się z jego twórczością i przeczytałam jego opowiadanie Białe noce.
Książeczka jest nieco podniszczona, znalazłam ją szukając innej książki. Została wydana w 1967 roku - ma prawo być nieco sfatygowana.
W opowiadaniu poznajemy młodego, dwudziestosześcioletniego mężczyznę (nie poznajemy jego imienia), który jak sam przyznaje jest marzycielem. Przy czym jest bardzo samotny, nie ma przyjaciół, ani nawet dobrych znajomych. Jest bardzo samotny, a wolny czas umila sobie spacerami po Sankt Petersburgu. Podczas jednej ze swoich wypraw poznaje młoda pannę - Nastusię. Opowiada jej o sobie, zaś ona wybiera go na swojego powiernika i przyjaciela. Nastusia jest zakochana w pewnym mężczyźnie, lecz nie jest pewna czy on nie zobojętniał w uczuciu do niej. Nasz bohater pociesza ją, lecz sam w końcu się w niej zakochuje. Nie będę zdradzać zakończenia - przeczytajcie sami :)
Mimo, że historia w swej tematyce nie należy do wesołych, często uśmiechałam się sama do siebie czytając ją. Zostało to spowodowane językiem jakiego używają bohaterowie. Są (według mnie) bardzo egzaltowani - dziś na pewno nikt by w taki sposób rozmowy nie prowadził. Ponadto rozbroiła mnie opowiastka Nastusi o jej babci i o przypinaniu agrafkami oraz o czytaniu książek. Dostojewski w tym wydaniu niebywale mi się podoba :)
sobota, 5 października 2013
Pogrubiający tusz do rzęs Bell Push Up Mascara
Cześć!
Opinii na temat kolorówki chyba tu jeszcze nie było, co nie oznacza, że kosmetyków kolorowych nie używam. Używam, ale nie codziennie i nie wszystko:) Raczej stawiam na naturalność a makijaż musi być dość delikatny. Może wynika to z tego, że nie bardzo umiem się malować. Mam zamiar się tego nauczyć :) Dziś jednak nie o tym, a o tuszu do rzęs, który dość polubiłam. Mowa o pogrubiającej maskarze firmy Bell.
Kupiłam go w Biedronce za jakieś 6-7 zł, nie pamiętam już. Podoba mi się opakowanie oraz szczoteczka - lubię takie szczoteczki :) Jest mi łatwiej nakładać tusz. Ja mimo, że nie mam wielkiej wprawy nie mam większych problemów z jego nałożeniem. Rzęsy są pokryte w miarę ładną warstwą tuszu. W moim przypadku lepiej chwilkę odczekać z nałożeniem okularów, bo czasem mi po nich maźnie. Czasem odbije się na skórze, ale to wynika często z moich błędów :) Może nie pogrubia jakoś oszałamiająco, ale ja mam dość ładne rzęsy, więc nie potrzebuję tego tak bardzo. Mam wrażenie, że nieco je wydłuża. Tusz nie kruszy się ani nie rozmazuje, ładnie wygląda na rzęsach, więc jestem z niego zadowolona :)
środa, 2 października 2013
Jesień w kuchni czyli ciasto marchewkowe
Cześć!
Lubię jesień! Oczywiści najlepiej, gdy jest piękna, ciepła i złota :) Lubię też piec ciasta. Te typowo jesienne jak jabłeczniki czy ze śliwkami zna każdy. Na jednym z blogów natrafiłam natomiast na przepis na ciasto marchewkowe. Zainteresowało mnie do tego stopnia, że zaczęłam szukać innych przepisów. W końcu natrafiłam na taki, który postanowiłam wypróbować. W tym roku marchewka u Rodziców była wyjątkowo dorodna, więc nie pozostało mi nic innego jak zabrać się za pieczenie :) Przepis znajdziecie tutaj: Jest Smak. Ja zrobiłam z połowy porcji, tak na spróbowanie. Nie dałam też czekolady ani bakalii, ale myślę, że w przyszłości coś pokombinuję z tym ciastem.
Ciasto okazało się bardzo smaczne, wilgotne, rozpływające się w ustach. Do kawy lub kakao i wieczorów z kocem i książką nadaje się idealnie :) Trochę bałam się, że wyjdzie zakalec, ale nie - wyszło takie jak ma być. Marchewkę starłam na dużych oczkach, więc była lekko widoczna w cieście, ale w smaku jej nie czuć. Polecam wszystkim spróbować!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
