sobota, 17 października 2015

Żony polarników - Kari Herbert

Cześć!

Jak już pisałam w poprzednim poście, książkę, o której będę dziś pisać wygrałam w rozdaniu. Na Żony polarników nabrałam wielkiej ochoty. Dziś jestem już po lekturze i jestem z niej zadowolona.
Zacznijmy od tego, że autorka _ Kari Herbert - jest córką jednego z wybitnych polarników, Wally'ego Herberta, więc temat zna, jakby od podszewki. Jak sama twierdzi pracowała nad swą książką 5 lat, więc myślę, że bardzo się do niej przyłożyła. Żony polarników, to historia 7 kobiet, które zdecydowały związać swoje życie z niezwykłymi mężczyznami - polarnikami. Poznajemy:
- Jo Peary; żonę Roberta
- Eleanor Franklin oraz Jane Franklin; żony Johna
- Evę Nansen; żonę Fridtjofa
- Emily Shackelton; żonę Ernesta
- Kathleen Scott; żonę Roberta Falcon
- Marie Herbert; żonę Wally'ego.

Te siedem kobiet niekiedy bardzo różniły się od siebie. Część z nich miało w sobie awanturniczego ducha i żyłkę podróżnika, inne chciały być postrzegane jako samodzielne osoby a nie tylko żony swoich mężów,  kolejne zaś zadowalały się życiem w cieniu i dla swego męża dbały o ognisko domowe. Trzeba przyznać, że żadna z nich nie miała łatwego zadania. Długie lata rozłąki, niebezpieczeństwo, na które ich mężowie się narażali a także ich ambicja oraz pokusy na nich czyhające nie tworzyły dobrej atmosfery dla rodzinnego życia. A jednak, pomimo wszystko te niezwykłe kobiety trwały przy swych polarnikach i wspierały ich jak mogły. 

Lektura była bardzo ciekawa. Nieznajomość tematu troszkę mi przeszkadzała, ale to nie wina książki i mimo wszystko czytało się to dobrze. Podziwiam te dzielne kobiety, które były w stanie tyle znieść. tym bardziej, że ich mężowie byli raczej trudnymi towarzyszami życia (choć, umówmy się, one też niekiedy do uległych w pożyciu nie należały). Troszkę trudności sprawiała tylko forma książki, gdyż historie w niej opowiedziane były poszatkowane. Epizody z życia poszczególnych pań przeplatały się ze sobą, przez co czasem mogły się poplątać :) Na plus za to zaliczam fragmenty miłosnych listów polarników do ich żon (oraz wzajemnych). Rany, jak oni potrafili pięknie pisać, wspaniale ubierać uczucia i emocje w słowa! Szczególnie wzruszył mnie list Scotta, napisany tuż przed śmiercią, gdy polarnik wiedział już, że z tej wyprawy nie wróci. Szczerze mówiąc nie wiem, co pchało tych ludzi w tę lodową, mroźną dzicz. bezkresny lód, niebezpieczeństwo, zimno, samotność, głód, odmrożenia... Kto dobrowolnie wybiera się w taką podróż? I wraca tam po raz drugi, trzeci... Niesamowite. To musieli być niezwykli ludzie.

16 komentarzy:

  1. Czytałam kiedyś książkę o polarnikach, więc równie chętnie zapoznam się powyższą lekturą: ,,Żony polarników". Zapewne powyższa propozycja także przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się ciekawie. Z chęcią przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie chciałabym być żoną polarnika, ale książkę mogę przeczytać. Na pewno jest bardzo interesująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bycie żoną polarnika zdecydowanie nie jest łatwe.

      Usuń
  4. Zgadzam się ze stwierdzeniem Awioli powyżej :)
    Szukam tej książki. I gratuluję wygranej!

    OdpowiedzUsuń
  5. I znowu! Ostatnio gdzie nie zajrzę tam książka przedstawiająca losy kobiet, kobiet o których zapominamy... No i kurde jak tu nie popaść w zakupoholizm? ;)

    http://mocnosubiektywna.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. To może byc interesująca pozycja ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kompletnie nie słyszałam o tej pozycji, ale bardzo mnie intryguje. Lubię poznawać świat ludzi mniej lub bardziej znanych z perspektywy ich bliskich. To musi być naprawdę dobra lektura. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam o tej książce, ale jeszcze nie czytałam. Recenzja zachęca, więc muszę ją poznać:)

    OdpowiedzUsuń