środa, 24 sierpnia 2016

Siedmiu wspaniałych (1960)

Cześć!

Niezbyt często oglądam filmy. Zdecydowanie bardziej wolę sięgnąć po książkę. Jednak od czasu do czasu sięgam również po film lub serial. Jakiś czas temu pożyczyłam od koleżanki kilka filmów właśnie i uznałam, że wreszcie pasowałoby oddać, przynajmniej część :) Mój wybór padł na Siedmiu wspaniałych - western z 1960 roku.
Źródło: Filmweb

Krótko o fabule: Mała meksykańska wioska jest nękana przez Calverę i jego zbirów, którzy zabierają wszystko co mogą zostawiając mieszkańcom tylko tyle ile jest niezbędne do przeżycia. Wieśniacy mają już dość ciągłych najazdów i szukają kogoś, kto mógłby ich obronić. Tak trafiają na Chrisa, który zgadza się za opłatą zebrać odpowiednich ludzi i pojechać do wioski by rozprawić się z grabieżcami. Chrisowi udaje się zebrać jeszcze sześciu rewolwerowców, którzy są gotowi na wszystko. Niespodziewanie zaczyna im zależeć na mieszkańcach wioski. Czy uda im się obronić wieśniaków i ich zbiory? Jak wysoką cenę będą musieć zapłacić? Czy życie rewolwerowca jest naprawdę takie ekscytujące?

Jestem absolutnie zakochana w tym filmie. Ja w ogóle lubię czasem obejrzeć western, choć obecnie robię to bardzo rzadko. Tym bardziej cieszę się że obejrzałam akurat ten. Każda z postaci miała inny charakter, reprezentowała sobą coś innego, ale dało się ich lubić:
- Chris grany przez rewelacyjnego Yula Brynnera to postać szlachetna, twarda, ale też samotna, jak każdy z nich zresztą;
- Vin to taki trochę łobuz, ale sympatyczny i przystojny;
- Harry'ego ścigają demony, przed którymi stara się uciec;
- Bernardo nieoczekiwanie staje się idolem dzieciaków; tu pojawia się też wątek humorystyczny, gdy chłopcy w rozmowie z nim zapewniają, że jeśli zginie będą nosić kwiaty na jego grób;
- Britt, którego szalenie polubiłam jest milczący i zabójczo skuteczny; szkoda tylko zakończenia :(
- Lee z kolei jest chciwy i wietrzy złoty interes;
- Chico jest zaś młody i w gorącej wodzie kąpany.

Na wzmiankę zasługuje też postać starca, do którego chodzą wieśniacy po radę oraz postawa samych mieszkańców wioski, którzy nie działają jednomyślnie, daje się wyczuć podziały, które z biegiem czasu są coraz wyraźniejsze. 

Siedmiu wspaniałych to klasyczny western, gdzie dobro ściera się ze złem. Jednak nawet Calvera na swój sposób nie jest całkowicie czarnym charakterem. W trakcie trwania filmu dowiadujemy się co sprawia, że napada na wioskę. Poza tym co nieco zostawia wieśniakom, choć to raczej z wyrachowania. Niemniej nie jest jednoznacznie i całkowicie zły, choć reprezentuje ciemną stronę.

Bardzo podobał mi się ten film. Polecam go każdemu. Lubię, gdy twardziele skrywają w sobie złote serca. No i ten Yul Brynner... :)

Gdzieś teraz będzie wchodził do kin remake Siedmiu wspaniałych. jestem ciekawa jak wyjdzie, choć nie jestem pewna czy dorówna pierwowzorowi, który jest rewelacyjny. Może kiedyś to sprawdzę :)


10 komentarzy:

  1. Uwielbiam oglądać filmy, a najbardziej stare kino. Wiem, że mój teść byłby zadowolony z filmy, a ja - western-od dzieciństwa mam urazę do tego gatunku. Wolę dobry thriller, horror albo komedię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy kto co lubi. Mnie westerny się ze starymi dobrymi czasami w rodzinnym domu kojarzą :D

      Usuń
    2. Mnie również kojarzą się rodzinnym domem, a w szczególności z tatą, który chowa pilota, abyśmy mie przełączali mu filmu cha cha ☺

      Usuń
  2. Ja akurat westernów nie lubię, ale kiedyś, jak byłam dzieckiem, oglądałam je razem z tatą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Po westerny raczej nie sięgam, choć wierzę, że mają swój klimat. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń