poniedziałek, 15 września 2014

David Foenkinos - Delikatność (+ dygresja nt. filmu i strojów)

Cześć!

Jedną z książek przeczytanych we wrześniu była Delikatność Davida Foenkinosa (ktoś wie jak się wymawia to nazwisko??). Pozostaję pod jej urokiem :) 
Poznajemy Nathalie, młodą studentkę, którą zaczepia na ulicy chłopak. Francois to jej druga połówka, mężczyzna, z którym zdecyduje się spędzić resztę życia. Jednak ich szczęście burzy śmierć mężczyzny. Nathalie musi na nowo ułożyć sobie życie. Bez niego. Dużo pracuje, bo dzięki temu nie musi myśleć o samotności. Tkwi w odrętwieniu. Do czasu. Do czasu, aż z nieznanych (nawet, a może przede wszystkim dla siebie) powodów pocałuje Markusa - niezbyt atrakcyjnego, wręcz nijakiego Szweda pracującego w jej firmie. Czy ten pocałunek będzie miał dalszą historię? Czy Markus swoją delikatnością przełamie otępienie młodej kobiety? Aby się przekonać zachęcam do sięgnięcia po książkę:)

Mimo, iż książka nie zachwyciła mnie od pierwszych słów, to jednak z czasem coraz bardziej urzekała mnie historia Nathalie. Historia Markusa. Historia ich pocałunku... Autor stworzył w Delikatności taki intymny, magiczny klimat, który otula nas swoim ciepłem. Jestem oczarowana, dlatego myślę, że jeszcze sięgnę po książki tego pana.

Niedługo po przeczytaniu książki postanowiłam również obejrzeć film na jej podstawie. Fabuła jest nieco zmieniona, choć ogólny zarys jest zachowany. Niektóre wątki zostały rozbudowany (mamy tu np. przyjaciół Nathalie), niektóre zaś okrojone (historia znajomości Nathalie i Francois). Nie przeszkadza to jednak w odbiorze filmu, nawet komuś, kto już książkę zna. Chyba lubię francuskie filmy :) No i Aurey Tautou mnie urzekła w tej produkcji.

Tu jeszcze wrzucę małą dygresję. W jakiejś książce (prawdopodobnie w Lekcjach Madame Chic) autorka porównywała styl amerykańskich i francuskich filmów pod względem doboru garderoby. Co do amerykańskich produkcji to nie zwróciłam uwagi (autorka pisze, że aktorki nie pokazują się w jednej kreacji więcej niż raz, góra dwa razy w filmie), jednak we francuskim filmie faktycznie jest tak, że aktorzy występują po kilka razy w tych samych ubraniach. Dodajmy ubraniach skromnych, prostych, ale szykownych. Podoba mi się to :)

8 komentarzy:

  1. o może j przeczytam na razie mam 4 inne i teraz czytam co z tym życiem -kinga Rusin

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, ze warto skusić się na nią

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam film, ale mnie nie zachwycił, może z książką będzie inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o klimaty to są trochę podobne :)

      Usuń
  4. Urzekła mnie ta książka i film też bardzo mi się podobał. Tak jakby dopełniał książkę, w inne miejsca położone były punkty ciężkości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Tobie też się podobał zarówno film jak i książka :)

      Usuń