piątek, 21 kwietnia 2017

Tam, gdzie urodził się Orfeusz - Ałbena Grabowska - Grzyb

Cześć!

Pewne wielu z Was, zwłaszcza kobiety, będą kojarzyć autorkę książki, którą chcę dziś przedstawić. Ałbena Grabowska-Grzyb jest bowiem pisarką mającą w swoim dorobku już kilka, a w zasadzie kilkanaście powieści obyczajowych oraz dla dzieci. Przyznaję, że tych książek nie znam, a na pierwsze spotkanie wybrałam Tam, gdzie urodził się Orfeusz, czyli publikację o Bułgarii. Książkę kupiłam za 10 zł w jednym ze sklepów internetowych i odłożyłam na półkę, gdzie poczekała troszkę, aż po nią sięgnęłam.
Bułgaria nie została wybrana przypadkowo jako przedmiot zainteresowań autorki. To stąd, a konkretnie z Rodopów pochodzi jej rodzina od strony mamy. Pani Ałbena już jako dziecko często przyjeżdżała w to jakże malownicze miejsce -  do babci w Płowdiwie, a następnie już razem z nią do Czepełare. Książka jest podzielona na dość krótkie rozdziały podejmujące różną tematykę. Autorka bardzo podkreśla gościnność Bułgarów, ich otwartość, ciekawość. Dla osoby nieprzyzwyczajonej może to być odrobinę krępujące lub męczące - np. odpowiadania na dość osobiste pytania osobom, które znało się tylko z widzenia, a podczas spaceru spotyka się takich osób sporo. W Czepełare wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą, a wieści rozchodzą się błyskawicznie. Nie wypływa to jednak ze złych zamiarów, ale z tego, iż Rodopczanie są niezwykle towarzyscy i każda okazja jest dobra, żeby porozmawiać, spotkać się przy dobrym jedzeniu i napitku, poznać nowych ludzi.

Autorka zwraca też uwagę na rolę folkloru w życiu mieszkańców Rodopów. Robi wrażenie to, w jaki sposób pielęgnują tradycję, zwłaszcza na prowincjach. Wszelakie święta obchodzi się tu hucznie i z przytupem. Starsze osoby otoczone są szacunkiem, często zasięga się ich porad. Poza tym Bułgarzy są bardzo uczynni i zawsze uśmiechnięci, na co liczne dowody znajdujemy w książce. Podobały mi się opisy tego, w jaki sposób Rodopczanie świętują, jak kultywują tradycje. Religia również zajmuje ważne miejsce w życiu Bułgarów. Chętnie chodzą do cerkwi, palą świeczki przed ikonami, które otaczane są wielkim kultem. Jednym z najpopularniejszych świętych jest św. Jerzy, bardzo często przedstawiany na ikonach. 

Bułgarzy to także naród o trudnej i zawilej historii, ale bardzo dbający o pamięć o niej. Wystarczy wspomnieć, że około 500 lat spędzili pod panowaniem tureckim, podczas którego usiłowano wykorzenić wiarę chrześcijańską, a powstania były krwawo tłumione. Wrażenie robi fakt, że mieszkańcy naprawdę znają swoją historię. Zresztą całe Rodopy są przesiąknięte historią, począwszy od plemion trackich, które zasiedlały te ziemie. To właśnie z nich pochodził Orfeusz, nieprzypadkowo zawarty w tytule. 

Nieco miejsca pani Ałbena poświęca też kulinariom. Przyznaję, że - choć autorka bardzo chwaliła miejscowe specjały - nie na wszystko miałabym ochotę. Niespecjalnie przekonują mnie np. podroby czy móżdżek, choć z opowiadań wiem, że i u nas dawniej się go jadało. Natomiast innych specjałów z chęcią bym spróbowała. Na końcu książki są nawet podane przepisy na niektóre potrawy i przyznaję, że mam ochotę wypróbować sałatkę szopską czy banicę. Może kiedyś :)

Tam, gdzie urodził się Orfeusz to bardzo przyjemna książka, w której znajdziemy trochę opowieści rodzinnych autorki, trochę historii, trochę kultury czy geografii. Dowiemy się sporo o atrakcjach turystycznych Rodopów czy ludowych zwyczajów. Bardzo podobała mi się ta książka i mam nadzieję, że kiedyś będzie mi dane samej Bułgarię odwiedzić. Polecam!

8 komentarzy:

  1. Chyba jednak nie jestem zainteresowana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że mogłyby Ci się bardziej spodobać powieści obyczajowe autorki :)

      Usuń
  2. A ja bardzo chętnie sięgnę po książkę, jeśli tylko nadarzy się okazja. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się może wydarzyć, bo kolejne, poszerzone wydanie już w połowie maja!

      Usuń
  3. Twórczość tej autorki dopiero przede mną :(

    OdpowiedzUsuń