środa, 29 czerwca 2016

Kroniki Amberu tom 1 - Roger Zelazny

Cześć!

Wreszcie udało mi się przeczytać pierwszy tom Kronik Amberu Rogera Zelaznego. Niestety trafiło mi się to starsze dwutomowe wydanie, które, mimo, że korespondujące z treścią książki, nie zaspokaja mojego poczucia estetyki. To nowe wydanie wydaje się być o wiele lepsze. No cóż, dość narzekania, liczy się przede wszystkim treść!
Tom pierwszy tego wydania zawiera w sobie pierwszych pięć tomów Kronik Amberu (Dziewięciu Książąt Amberu, Karabiny Avalonu, Znak jednorożca, Ręka Oberona, Dworce Chaosu). Uważam, że to doskonały pomysł, aby zebrać cały cykl w dwutomowe dzieło. 

Książka zaczyna się mocnym uderzeniem. Poznajemy mężczyznę po wypadku znajdującego się w klinice, utrzymywanego pod wpływem środków odurzających. Mężczyzna nie pamięta kim jest ani co się stało. Wie tylko, że musi stąd uciec co też czyni. Po drodze dowiaduje, że umieściła go w tym miejscu siostra. Postanawia do niej dotrzeć. Nie przyznaje się do utraty pamięci, tylko sprytem, powoli odzyskuje strzępy wspomnień. Pomaga mu w tym brat Random oraz spotkana w drodze kolejna siostra Deirdre, która uciekła z Amberu. Amber to, poza dworcami Chaosu jedyny realny świat, wszystko inne to tylko cienie, które można tworzyć.  Gdy uznaje, że może im zaufać opowiada o amnezji. Rodzeństwo zabiera go do Rebmy (podwodnego miasta, które jest odbiciem Amberu), gdzie przechodzi Wzorzec. To pomaga mu zrozumieć kim jest. A jest Corwinem, księciem Amberu, pretendentem do tronu. Zaczyna się walka o władzę.

Poznajemy dziewięciu książąt Amberu, z których każdy jest inny, każdy ma jakieś swoje ukryte ambicje, przy których realizacji knuje, intryguje. No, może poza Benedyktem i Gerardem, którzy są względnie moralni i oddani Amberowi, bez ambicji zasiadania na tronie. Nie stronią również od zabójstwa. Siostry wcale nie są lepsze, choć nie mogą walczyć o tron, mogą jednak być w obozie zwycięzcy... Wśród nich jest też ktoś kto nie cofnie się przed niczym by zdobyć to czego pragnie. 

Muszę przyznać, że Zelazny ma rękę do intryg. Niesamowicie wszystko plątał, żeby utrudnić zadanie Corwinowi i nam przy okazji, bo poznajemy historię z jego perspektywy. W ogóle to ciekawa postać. Polubiłam go i mu kibicowałam, choć nie zawsze działał ze szlachetnych pobudek i nie zawsze jego działania były moralnie właściwe. Chciał tronu - jak większość jego rodzeństwa. Jednak dalsze wydarzenia musiały zweryfikować jego poglądy i zamierzenia. Poza tym odezwało się i niego sumienie. Jego rodzeństwo to też prezentuje ciekawe charaktery. Ta wesoła rodzinka obrazuje tezę, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Tutaj możemy dodać w przypływie humoru - na Atutach. 

A właśnie - Atuty! Zelazny wykreował wspaniały fantastyczny świat, gdzie rodzeństwo miało możliwość kreowania cieni, piekielnych rajdów czy kontaktowania się przez Atuty - talię kart tarota z ich podobiznami. Atuty miały również inne ciekawe właściwości, ale o tym dowiecie się czytając książkę. Również inne pomysły autora zyskały moją aprobatę: Wzorzec, zniknięcie Oberona, czarna droga - to wszystko składało się na niesamowity świat, z którym żal się rozstawać. Przyznam, że niekiedy te wszystkie intrygi oraz pomysły autora sprawiały, że nie do końca nadążałam za nimi :) Zwłaszcza ostatnia część była w pewnych momentach za bardzo metafizyczna (głównie podróż Corwina z Amberu do Dworców Chaosu). 

Na uwagę zasługuje też język, którym posługuje się autor. Jest piękny, czasem zabawny. Zresztą co ja będę się wysilać, żeby to opisać, zobaczcie sami: 

Dalej, wciąż dalej jechaliśmy z Ganelonem przedziwnymi dzikimi drogami wiodącymi do Avalonu, alejami marzeń i koszmarów, pod mosiężną barkentyną słońca i rozpalonymi białymi wyspami nocy, póki nie zmieniły się w diamentowe i złote odpryski, gdzie księżyc pływał jak łabędź. *

Zelazny stworzył niezwykły świat, w którym wszystkie elementy są ważne i układają się w misterną całość. Nie dziwię się zupełnie, że Kroniki Amberu weszły do kanonu literatury fantasy. Niedługo sięgną po drugi tom opowiadający o przygodach Merlina (syna Corwina). Mam nadzieję,że ten drugi również się pojawi, bo - jak wspomniałam wyżej - polubiłam go bardzo.

* Roger Zelazny, Kroniki Amberu tom 1, wyd. Zysk i S-ka, s.178




21 komentarzy:

  1. Brzmi super, bardzo lubię ten typ książek. ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tylko "Dziewięciu Książąt Amberu" i kiedyś chciałabym do tego cyklu powrócić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i jakie wrażenia po pierwszej części?

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Polecam :) Jestem ciekawa Twojej opinii.

      Usuń
  4. Intryga i sumienie bohatera idealne połączenie. Zawsze moja dusza legnie do takich bohaterów. Tu ukują, a tam chcą coś dla siebie:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Corwin da się lubić :) Myślę, że i Ciebie potrafiłby ująć :)

      Usuń
  5. Strasznie lubię pierwsze kroniki Amberu - tzn pierwsze 5 romów. Cały czas planuję przeczytać coś jeszcze pióra tego autora. Naprawdę, Amber to świetna lektura

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wkrótce zabieram się za drugą część, tylko muszę ją przytargać z biblioteki. Ciekawe czy spodoba mi się tak jak pierwsza.

      Usuń
    2. Hehe, oby! Drugie Kroniki też są całkiem fajne, ale pierwsze są dużo lepsze. Ciekawam, które z dzieci Obrona zostanie Twoim ulubionym potomkiem Amberu po 5 tomach :D

      Usuń
    3. Słyszałam, że drugi tom jest nieco słabszy, ale liczę, że i tak mi się spodoba :) Polubiłam bardzo Randoma, Corwina (to chyba oczywiste:)) Gerard też był spoko, podobnie jak benedykt. natomiast nie polubiłam Dary, choć to trochę pokręcone pokrewieństwo... Czy w kolejnych tomach występują te same postacie czy historia skupia się wokół całkiem nowych?

      Usuń
    4. Hm, może troszeczkę, ale mi na przykład wcale to nie przeszkadzało - Amber porwał mnie, jak rzeka po ulewie:D Random był świetny, widać, że jakby trochę dorasta w trakcie trwania akcji.
      Co do Dary - z czasem więcej się wyjaśni w zwązku z nią. Większość postaci zostaje, o le nie zginie gdzieś po drodze. Poza tym ciekawi mnie, czy spodoba Ci się wątek Dworkina :D

      Usuń
    5. Random faktycznie zmienia się, dojrzewa i też uważam,że to świetny zabieg. Ciekawi mnie ile będzie Corwina. Niedługo się przekonam :)

      Usuń
    6. O tak, Random jest chyba jedną z nalepiej pokazanych postaci "rosnących" w Amberze, Ale oni tam w większości są dynamiczni. Corwina będzie sporo, ostrzegam :D

      Usuń
    7. Cieszę się, bo żal by było się z nim rozstawać. Jestem też zaintrygowana postacią Merlina :)

      Usuń
    8. Ha, rozumiem to, miałam podobnie :D

      Usuń
  6. Niby liczy się treść, ale sama też lubię czytać ładnie wydane książki.
    Tu tematyka raczej nie dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej się czyta, jak książka jest ładnie wydana :)

      Usuń
  7. Czytałem wszystkie te historie oprócz "Dworców Chaosu". Na początku bardzo mi sie podobało "Dziewięciu książąt Amberu". Potem mnie bardzo lektura nużyła i nudziła. Właśnie planuje się zabrać za "Dworce" i może one zmienią moje spojrzenie na "Kroniki". Tylko, że ja nie mam zbiorczego wydania tylko każdy tom osobno (pożyczony do kolegi :P) i powiem Ci, że pewnie bark "ciągłości" w lekturze też pewnie ma wpływ na mój odbiór :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to czytanie w dużych odstępach czasu może wpłynąć na odbiór. Mnie bardzo odpowiadało to, że wszystko było w jednym miejscu zebrane. "Dworce Chaosu" chyba najbardziej tajemnicze były, choć wyjaśnią się tu niektóre kwestie. Mnie, jak wspomniałam, trochę metafizyką zalatywało - przy podróży Corwina. Całość mi się podobała i mam w planach kolejny tom, ten o Merlinie.

      Usuń